| | Relacja z premiery
Jestem mamą dwóch fanek ''Harry'ego Pottera...'', nie wiedząc kiedy, poddałam się tej magii i połknęłam bakcyla Potteromanii. Na ostatnią część (chociaż mam cichą nadzieję że powstanie jeszcze jedna) czekałam od dawna. Godzina premiery trochę mnie przerażała, ale czego się nie robi dla dzieci?! O 22 ubrałam się i popędziłam przez pół miasta do EMPIKU. Ciemna noc, wiatr jak tornado i ja niczym mały krasnal z plecakiem biegnąca po książkę. Przyśpieszając, myślałam o tym że przydałaby się latająca miotła, żeby szybciej dotrzeć do celu, a także czarodziejska różdżka, żeby obniżyć nieco cenę (bo nasz budżet domowy nieco ucierpi), a peleryna też by się przydała bo narodu przed budynkiem jak szarańczy. O! Nawet jakiś dziadziuś pewnie jak ja dla dzieci! A jak łokciami się przebija pewnie nauczył się w czasach kiedy brakło papieru toaletowego. Po 12 potoczyło się wszystko bardzo szybko, nawet wzięłam udział w konkursie. Pytanie o dementorach nie sprawiło mi trudności,uf! Nie sprawiłam zawodu moim dzieciom, wygrałam czapkę. Upragnioną książkę trzymałam w rękach z żalem, przecież to nie może być koniec. Tej nocy nie spała moja starsza córa, ja nie zmrużyłam oczu przez dwie kolejne noce, a tydzień póżniej 7 część została z uwielbieniem ustawiona w szereg za innymi dziełami Rowling. Teraz czekam na premierę kinową i już nie boję się iść o 12 bo mam już doświadczenie może czarodziejskie?!
Roksana Skocz
| |