Aktualności
Harry Potter VII
Cykl "Harry Potter"
Przeczytaj fragmenty tomów
Wszystko o J.K. Rowling
Tłumacz cyklu - Andrzej Polkowski
Harry Potter do słuchania
Strefa Fana
Często zadawane pytanie, czyli FAQ
Quizy!
Rozterki tłumacza
Księgarnia internetowa
Światowe wydania HP
Harry Potter i Książę Półkrwi
Forum potteromaniaków
Fan Fiction
E-mail




 
 Relacja Adriana Kuklińskiego 
 
 

Relacja Adriana Kuklińskiego z premiery książki "Harry Potter i Insygnia Śmierci"

I w końcu nadszedl dwudziesty piąty stycznia. Dzień na który tak dlugo czekalem, a mianowicie dzień premiery książki ,,Harry Potter i Insygnia Śmierci (co prawda odbyla się ona sekundę po pólnocy, czyli dwudziestego szóstego stycznia, ale wszystkie atrakcje zostaly zorganizowane wcześniej). Dla mnie to wydarzenie bylo najważniejsze w bieżącym roku, a może i nawet w calej dekadzie. Przecież mial zostać wydany ostatni tom opowieści, która zmienila moje życie diametralne. Z tego wlaśnie powodu, przez caly miesiąc przed pojawieniem się dziela Pani Rowling, czulem narastające podniecenie, którego apogeum nastąpilo owego dnia. Z jednej strony, już nie moglem się doczekać środka nocy, a z drugiej strony, pragnąłem aby nastąpil on jak najpóżniej. Nietrudno się domyślić czemu mialem tak mieszane uczucia. Nieuchronnie się zbliżal koniec, mojej największej przygody, jaką bez wątpienia bylo przeczytanie sagi o Harrym Potterze.

Dowiedzialem się, że w Krakowie, najlepsze niespodzianki zostaly przygotowane w Empiku na Rynku Glównym i dlatego też to tam wybralem się na premierę. Pojechalem tam razem z moją szesnastoletnią ciotką - Izą (jest odemnie starsza o dwa lata) i jej dwiema przyjaciółkami - Moniką i Ewą.Na miejsce dotarliśmy kilkanaście minut po osiemnastej, a więc niedlugo przed rozpoczęciem imprezy. Spodziewaliśmy się zastać tlumy fanów, więc byliśmy zaskoczeni, gdy spostrzegliśmy, że jesteśmy jednymi z pierwszych czarodziejów, jeżeli nie pierwszymi. Bardzo szybko zacząłem dostrzegać pozytywy tego osamotnienia. Wraz z koleżankami zalęliśmy dobre miejsca w kawiarence (tam odbywaly się atrakcje) i moglem w ciszy przygotować się do konkursu, powtarzając formułki zaklęc i skladniki eliksirów.

Nadszedl czas rozpoczęcia "ceremonii" otwarcia (sala już byla pelna ludzi), ale urzędnik ministerstwa magii nie przybywal. Bez niego nie można bylo zacząć. Po dluższym okresie oczekiwań podano oficjalne stanowisko. Glosilo ono, że miotla, na której lecial ów urzędnik ulegla uszkodzeniu. Jednak malo kto w to wierzyl. Większość zebranych magów obawiala się najgorszego. Że to Sami-Wiecie-Kto dopadl biedaka, aby uniemożliwić dzialanie Harremu.Na szczęście te obawy okazaly się niepotrzebne.

Tym razem ministerstwo podalo prawdziwą informację (a to się rzadko zdarza). Mężczyzna w końcu przybyl. Byl wysoki i barczysty a jego spojrzenie bylo wladcze i dumne. Jednak coś nie pasowalo do tego pewnego siebie czlowieka. Byl brudny w kilku miejscach, a jego szata byla potargana. Zupelnie, jakby stoczyl z kimś pojedynek (czyżby jednak wydarzylo się coś o czym nie wiedzieliśmy)? Mimo to robil wrażenie. Ale ponownie coś bylo nie tak. Zamiast po polsku, zacząl zwracać się do nas po angielsku.(Coraz bardziej utwierdzalem się w przekonaniu, że Czarny Pan go dopadl i rzucil na niego jakieś potężne zaklęcie).

Wtedy jego pomocnica stwierdzila, że rzucono na niego nieznany jej urok i niewie jak go odczarować. Poprosila o pomoc przybylych czarodziejów. Jako, że nie moglem dopuścić do nieodbycia się premiery, pierwszy zglosilem się do pomocy. Musialem rzucić na poszkodowanego jakieś zaklęcie, które by cofnęlo skutki czaru. Lecz to nie bylo takie proste. Zacząłem intensywnie myśleć i doszedlem do wniosku, że wykorzystam to, co wiem na temat magii. A tego bylo calkiem sporo. Większość zaklęć wywodzi się z łaciny, a ten język ewoluowal we wloski. Na szczęście obilo mi się kiedyś o uszy, że w Italii na Polskę mówi się Polonia.To ulatwialo sprawę. W końcu stworzylem przeciwzaklęcie - Polonius Say. Użylem go, ale nie zadzialalo.

Po tej nieudanej próbie wiele osób próbowalo coś wykombinować, ale bezskutecznie. Wtedy wpadlem na genialny, choć prosty pomysl. Wykorzystalem czar Imperius. Nie wiem, czemu, ale i to nie poskutkowalo. Gdy większośc ludzi juz uwierzyla, że nic na to nie poradzimy, pewna mala dziewczynka zawolala: Spikus  Polakus! I o dziwo udalo się. Mężczyzna zacząl mówić po polsku.(Do tej pory tego nie rozumiem, moje oba czary z pewnością byly lepsze). W księgarni zapanowala euforia, a dziewczynkę nagrodzono kalendarzem Gwardii Dumbledore'a.

Urzędnik ministerstwa mówil bardzo zwiężle. Oglosil, że mamy dziesięć minut na przygotowanie się do pierwszego etapu konkursu (pisemnego). Nie zmarnowalem tego czasu i doczytalem to czego jescze nie wiedzialem. Po uplywie terminu rozpoczęcia, każdy dostal swoją kartę z pytaniami i zaczęliśmy pisać. Byly one średnio trudne i na zdecydowaną większość odpowiedzialem. Oto dwa z nich: "Jakie są środkowe imiona Albusa Dumbledore'a?" oraz "Dzięki czemu Ginny znalazla się w Klubie Ślimaka?" Ciekawa również byla lamiglówka. Podano w niej imiona i nazwiska dziewięciu osób; przy każdej z nich należalo napisać czy jest mugolem, czarodziejem, czy nie występuje w "Harrym Potterze". Byl tam wymieniony między innymi Wladyslaw Zamojski, polski ścigający. Tylko trzy osoby wiedzialy, że jest on magiem (w tym ja). Gdy każdy już oddal swój test, oznajmiono nam, że wyniki zostaną podane za pól godziny. Podczas tego czasu, Iza, Monika i Ewa poszly do stanowiska Sephory.Z okazji wydania ostatniego tomu Harrego, można bylo za darmo mieć zrobiony makijaż, a one z tej promocji skorzystaly. Za to ja przez ten czas trochę się odprężylem i z niepokojem czekalem na wyniki.

Zaraz po tym, jak dziewczyny wrócily (wszystkie mialy profesjonalny makijaż), ogloszono rezultaty pierwszego etapu turnieju. Najpierw wyczytano osoby, które się nie zakwalifikowaly dalej, a one podchodzily po pamiątkowe zakladki i slodki upominek. Żadna z moich przyjaciólek nie przeszla dalej, ale na szczęście ja nie podzielilem ich losu. Prócz mnie dostalo się dziewiętnaście osób z prawie calej setki. Już chwilę po wyczytaniu listy osób biorących udzial w etapie ustnym, kazano nam się ustawić na podium przy oknie, gdzie mieliśmy być przepytywani. Urzędnik ministerstwa, który mial poprowadzić konkurs wyjaśnil nam regulamin. Można bylo popelnić dwa blędy; przy trzecim się wylatywalo. Pytania byly ponumerowane od jeden do sześciuset, a my mieliśmy wybrać jedno z nich. W pierwszej serii udzielilem poprawnej odpowiedzi, ale bylem tak zdenerwowany, że zapomnialem jak brzmialo pytanie, więc nie mogę go tu przytoczyć. W drugiej kolejce wytypowalem numer dwunasty, do którego przydzielono następującą zagadkę: "Co matka Petera Pettigrew, otrzymala po rzekomej śmierci swojego syna?" Znalem odpowiedż, ale niestety niekompletną. Wymienilem palec, lecz zapomnialem o Orderze Merlina Pierwszej Klasy.Odebrano mi pól punktu. Po trzeciej i czwartej serii lamiglówek, dalej mialem tylko niecaly jeden bląd. Niestety przy piątym zapytaniu mialem wymienić aż cztery skladniki Eliksiru Wielosokowego. Znalem trzy. W dodatku na moje nieszczęście od tamtego momentu tracilo się póltora punkta. A to oznaczalo, że po tej nieudanej próbie nie moglem, już popelnić blędu. Ale popelnilem. Ponownie mialem bardzo trudne pytanie (znów nie pamiętam jakie). Odpadlem jako ósmy i po mojej klęsce pozostalo już tylko dwanaście osób. Mimo to bylem zadowolony ze swojego występu; pokazalem się z dobrej strony i wygralem bilet do kina na "Harry'ego Pottera i Zakon Feniksa". Zresztą konkurs trwal do za pięć dwunasta, więc gdybym nie odpadl w tamtym momencie to kupil bym Harrego jako jeden z ostatnich.

Byla już 23:55. Wystawa na której spoczywaly nowiutkie wydania "Harrego Pottera i Insygniów Śmierci" byla przykryta purpurową narzutą. Miala zostać ściągnięta o równej pólnocy. A mial tego dokonać, wpomniany już wielokrotnie urzędnik Ministerstwa Magii, który doslownie dwie minuty wcześniej zakończyl turniej, a dwie najlepsze osoby nagrodzil najnowszym "Harrym Potterem". Nieustannie zblizal się czas premiery...jeszcze pozostaly dwie minuty... minuta... trzydzieści sekund...c aly się trzęslem i bylem niewiarygodnie podekscytowany... Zaczęlo się odliczanie!Diesięć... dziewięć... osiem... siedem... chyba zemdleję... sześć... pięć... cztery...T RZY!.. .teraz już wszyscy chórem wrzeszczeli... DWA!...J EDEN!... AAAAAAAA!... Przerażliwie glośne wrzaski rozdarly powietrze, nakrycie zostalo zerwane z książek, ludzie się przepychali i szamotali, blyski z aparatów fotograficznych świecily po oczach... Wszyscy zwariowali! Po chwili walki z kilkoma chlopakami, przedarlem się pod wystawę, wyciągnelem dloń i poczulem się tak jak Harry gdy po raz pierwszy na meczu Quditcha zlapal Zlotego Znicza. Zacisnąłem w dloniach to, czego tak bardzo pragnąłem i rzucilem się do kasy, podczas gdy inni bili się o to co ja juz mialem. Dzielo Pani Rowling kupilem jako czwarty. Otrzymalem pamiątkową pieczątke, jako dowód, że uczestniczylem w tym donioslym wydarzeniu. Ponownie przedarlem się przez tlum i wrócilem na moje miejsce w kawiarence. Postanowilem zostać w Empiku póki nie zostanie zamknięty. Zaczęlem czytać pierwszy rozdzial, a księgarnia szybko pustoszala. Chwilę póżniej przerwalem przeglądanie nowego zakupu i udzieliem sobie krótką pogawędkę z pracownikiem ministerstwa. Następnie wraz z Izą, Moniką, Ewą i Harrym opuścilem sklep.

Nigdy nie zapomnę tego dnia. Bylo to wspaniale wydarzenie i z niecierpliwością czekam na ósmy tom przygód mojego przyjaciela lub "Wielką Księgę Hogwartu". Dziękuje Pani Rowling, wydawnictwu Media Rodzina i Empikowi, za to, że umożliwili mi przeżycie najwspanialszej przygody mojego życia.

 
 Adrian Kukliński

 
 
 
 Jeśli chcesz otrzymywac informacje związane wydawnictwem Media Rodzina oraz z wymienionymi, interesującymi Cię tematami, zaznacz je i podaj swój email 
 
E-mail:
  
 
 Harry Potter 
 Tylko dla Dziewczyn 
 Redwall 
Chłopak który zniknął

Opowieści z Narnii - Ostatnia bitwa - audiobook

Północ