Aktualności
Harry Potter VII
Cykl "Harry Potter"
Przeczytaj fragmenty tomów
Wszystko o J.K. Rowling
Tłumacz cyklu - Andrzej Polkowski
Harry Potter do słuchania
Strefa Fana
Często zadawane pytanie, czyli FAQ
Quizy!
Rozterki tłumacza
Księgarnia internetowa
Światowe wydania HP
Harry Potter i Książę Półkrwi
Forum potteromaniaków
Fan Fiction
E-mail




 
 Relacja Mateusza Jarosławskiego 
 
 

Relacja Mateusza Jarosławskiego

25/26 STYCZNIA – PREMIERA ! 

Nie podlega wątpliwości fakt, że premiera najnowszego (arcy)dzieła pani Rowling była chyba najbardziej wyczekiwaną przeze mnie chwilą od długich miesięcy. Odkąd w lipcu 2007 roku, do anglojęzycznych księgarni zawitały ‘Insygnia Śmierci’ jedyne, o czym byłem w stanie myśleć, to moment, kiedy i na mej szczególnej, potterowej półce z książkami, zawita najnowszy tom. Boleśnie wlokący się czas wypełniałem kolejnymi (i kolejnymi, i kolejnymi...) literackimi podróżami w odmęty poprzednich tomów.



Jednakże czas na szczęście płynie szybko i ani się obejrzałem, a nadszedł okres, jak to zwiem nazywać ‘potterowy’. Już na dwa tygodnie przed, zaczęły się przygotowania do Wielkiego Dnia, który – z racji, że to już ostatni – musiał być dla mnie dniem szczególnym. Jedno wiedziałem na pewno – nie mogę spędzić tej nocy w domu – w grę wchodziła jedynie premiera, gdzie na własnej skórze poczuję rządzę nieprzespanej nocy z siódmym tomem w dłoni, wśród innych fanów.

Problem narodził się jednak wtedy, gdy okazało się, że moje malutkie miasteczko takowej premiery nie ma zamiaru zorganizować, a najbliższym miejscem spełnienia swych potterowych marzeń będzie – oddalona o 40 km – Łodź. Jednakże nie zważając na odległość, zacząłem planować moją eskapadę razem z przyjaciółką – również zagorzałą fanką prozy pani Rowling. 

Zaczęły się wszelkiego rodzaju kombinowania, by w sposób atrakcyjny przedstawić naszym rodzicom plan podróży i błagać na kolanach o zgodę przez nich wyrażoną. Mimo drobnych komplikacji z rodzicielami oraz naszych wewnętrznych trwóg związanych z nocnymi spacerami po Łodzi (gdzie na potencjalnych zbójców różdżki raczej nie działają), ostatecznie zapadła decyzja – noc z 25/26 stycznia będzie naszą pierwszą – a zarazem ostatnią, premierą książki i spędzać będziemy ją w Galerii Łódzkiej, w Empiku. Krzyżując nasze różdżki, zakładając robione na drutach, gryffindorowe szale i przyodziewając czarne szaty przyrzekliśmy sobie jedno – premiera ‘Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci’ ma być dla nas przeżyciem szczególnym, niezapomnianym – jedynym.

Dnia 25 stycznia rano, oczekiwanie osiągało zenitu. W szkole czułem się jakbym był w transie, a z tego co wiem – dopadło to również i moją przyjaciółkę. Wszystkie myśli krążyły wokół książki, a ja marzyłem tylko o tej chwili, kiedy spotkamy się na peronie i ruszymy w naszą wyprawę ku ‘Insygniom...’. Będąc już na stacji, wywołaliśmy nie lada poruszenie, kiedy dumnie wkroczyliśmy na peron, odziani w czarne szaty z herbem Gryffindoru i różdżkami w dłoni. Czując się jak prawdziwi uczniowie Hogwartu, przekroczyliśmy peron 9 ¾ (czyt. drzwi pociągu) i ruszyliśmy w dal. Słuchając muzyki z filmowej wersji Pottera, robiąc masę zdjęć, by uwiecznić te piękne chwile, czuliśmy się jak w innym świecie, kompletnie odrealnieni. Szum pociągu i różdżki w dłoniach sprawiły, że przez krótka chwilę rzeczywiście czuliśmy się w świecie tak cudownie wykreowanym przez Panią Rowling.

 
W pociągu – Hogwart Express. ;)

 
Na miejscu, korzystając z kilku godzin wolnego czasu i oczekując na naszą drugą przyjaciółkę, która postanowiła z nami celebrować ten dzień, ruszyliśmy w stronę ulicy Piotrkowskiej. Najbardziej zachwyciły nas wystawy sklepowe, tematycznie bliskie Potterowi. Przy jednej z takich, naszym oczom ukazała się grupka ludzi, którzy – podobnie jak my – byli nią oczarowani. 

Orientując się, że sa to fani Harry’ego, zapoznaliśmy się i umówiliśmy pod miejscem premiery, by wspólnie przeżywania te chwile. Opuściwszy ulicę Piotrowską i fantastyczne wystawy, ruszyliśmy na spotkanie z nasza koleżanką, która przybyła aż z Czech. Wspólne godziny, pełne oczekiwania i rozmów na temat domniemanej fabuły siódmego tomu oraz okołopółnocna eskapada po mrocznej i mniej przyjaznej, niż kilka godzin wcześniej, Piotrkowskiej, niesłychanie podkręciły atmosferę i ostatecznie wyzwoliły w nas prawdziwe emocje. Jedyne, o czym marzyły nasze umyły to stopniowe zagłębianie się w treść powieści. A premiera była coraz bliżej...


Przed wrotami Galerii Łódzkiej. 

Na pół godziny przed wybiciem północy ustawiliśmy się pod wrotami, zamkniętej jeszcze, Galerii Łódzkiej. I zaryzykuje stwierdzenie, że było to najbardziej magiczne pól godziny w moim życiu – tłumy czytelników, nasi nowopoznani, śpiewający potterowe piosenki, znajomi i gdzieś tam my, przeżywający właśnie chwile nie do zapomnienia. Szaty podwiewał nam wiatr, szyje ciepło otulały szale, a sesjom zdjęciowym nie było końca. Musieliśmy mieć bowiem zdjęcia z każdym, nowoprzybyłym, jakkolwiek przebranym fanem młodego Czarodzieja. Z naszych obserwacji, wywnioskowaliśmy, że jednak mało kto przybył w przebraniu. No cóż, niech żałują – celebracja w potterowych przebraniach jest – naszym zdaniem – tą najpełniejszą. Mogąc przez chwilę poczuć się jak Harry, czy Hermiona, to uczucie piękne i nie do opisania.


Wybiła północ ! Tłum ruszył. Empik przygotował dla fanów czarodziejski pokaz licznych sztuczek, w wykonaniu „czarodzieja”, który jednak błędnie wypowiadał większość z potterowych nazw. Całość dostosowana była bardziej dla dzieci, jednak jako fani Pottera – i my znaleźliśmy coś tam da siebie. Kiedy nadeszła chwila zwątpienia w dalsze powodzenie imprezy, nagle organizatorzy ogłosili konkurs na przebranie wieczoru. Nie mogliśmy nie wykorzystać takiej sytuacji i ruszyliśmy naprzód. Kiedy podeszliśmy do barierki, usłyszałem od pani prowadzącej miłe słowa, brzmiące – ‘Nawet i prawdziwych uczniów Hogwartu tu dziś mamy’. Te parę słów wspaniale podsumowało ten piękny wieczór. Zarówno mi, jak i przyjaciółce, Pani Prowadząca wręczyła dość ciężką reklamówkę, której zawartość pozostała na kilka sekund dla nas tajemnicą. W jednej chwili razem spojrzeliśmy na zawartość i ku naszemu zdziwieniu (jak i nieokiełznanemu wybuchu radości), widniała tam ona   - upragniona, wyczekana, ukochana – książka ‘Harry Potter i Insygnia Śmierci’. Po rozdaniu nagród odbyło się standardowe, magiczne odliczanie, które definitywnie zakończyło nasze kilkumiesięczne (właściwie – kilkuletnie) oczekiwanie – od tej chwili, siódmy, a zarazem ostatni tom przygód naszego Czarodzieja, oficjalnie był na półkach sklepowych. I w mych dłoniach! W pełni szczęścia, ze łzami w oczach ruszyliśmy ku pamiątkowym stempelkom, potwierdzającym naszą obecność na nocnej premierze, a następnie ku wyjściu. Nastąpiło smutne pożegnanie z naszymi kolegami – również uhonorowanymi kilkoma nagrodami – i marsz, ku miejscu, gdzie mieliśmy we dwójkę oczekiwać na moich rodziców, którzy zgodzili się odwieźć nas do domu. Usiedliśmy w cichej, spokojnej kawiarni i wtedy właśnie pierwszy raz otworzyłem książkę i pogrążyłem się w lekturze pierwszego rozdziału. W ciszy, spokoju, popijając gorącą czekoladę, ostatni już raz zatopiliśmy się w lekturze ‘Insygniów...’. 


Kinga ze swą zdobyczą. 

Przed nami – wspaniała perspektywa kilkunastu godzin wraz z Harry’m Potterem.
Za nami – jeden z najpiękniejszych, najbardziej magicznych dni w moi życiu.


Mateusz J.

 
 
 
 Jeśli chcesz otrzymywac informacje związane wydawnictwem Media Rodzina oraz z wymienionymi, interesującymi Cię tematami, zaznacz je i podaj swój email 
 
E-mail:
  
 
 Harry Potter 
 Tylko dla Dziewczyn 
 Redwall 
Chłopak który zniknął

Opowieści z Narnii - Ostatnia bitwa - audiobook

Północ