Daniel Muniowski
Recenzja cyklu "Harry Potter"
Podstaw± dobrej recenzji jest jej orginalno¶æ i niepowtarzalno¶æ - nikt przecie¿ nie lubi czytaæ setnej czy w przypadku "Harry'ego Pottera" tysiêcznej recenzji danej ksi±¿ki. Ale z drugiej strony sama idea recenzji jest "do bani", bowiem poprzez pod¶wiadome dzia³anie autor oddzia³uje na odbiorcê i manipuluje nim - odbiorca recenzji na jej podstawie czêsto decyduje siê b±d¼ nie na przeczytanie danego dzie³a. Id±c tym tropem, nie wa¿ne co i o czym napiszê, grunt by by³o to
szczere i subiektywne podej¶cie do wybranej w tym przypadku ksi±¿ki. No i w³a¶nie - kolejne bezu¿yteczne s³owo - "przypadek". "Przypadkiem" chcia³em napisaæ o zupe³nie innej ksi±¿ce, jednak sentyment i wewnêtrzne przywi±zanie nakaza³o mi napisanie recenzji "Harry'ego Pottera". Znowu.
Ile razy powtarza³em sobie, ¿e do¶æ ju¿ tego tematu, ¿e recenzji ksi±¿ek pani Rowling nikt nie chce ju¿ czytaæ? Recenzja "Harry'ego Pottera" wstêpu nie wymaga - ka¿dy zna historiê J.K.Rowling, ka¿dy s³ysza³ o "potteromanii", a choæ seria niezwykle ciekawa, to ¶mia³o mo¿na rzec, ¿e temat siê ju¿ wiêkszo¶ci przejad³. Ale ¶wiat nie tylko z "wiêkszo¶ci" siê sk³ada, poniewa¿ jego czê¶ci± jest równie¿ ta mniejsza b±d¼ wiêksza grupa fanów, którym ani "Harry Potter" ani wszystko co z nim zwi±zane nigdy siê nie znudzi. I do tych w³a¶nie zapalonych mi³o¶ników zaliczam siê ja.
I pojawia siê kolejny dylemat - co mogê ciekawego powiedzieæ na temat tej serii? Z uczuciem w sercu spogl±dam na swoj± kolekcjê dwudziestu dziewiêciu edycji jêzykowych "Harry'ego Pottera" i bez wahania mogê przyznaæ, ¿e na pewno nic z³ego o tym cyklu nie powiem.
W tym¿e momencie rzesza antyfanów twórczo¶ci Joanne Rowling zamyka to okno w przegl±darce: wiedz±, ¿e niczego ciekawego dla siebie tutaj nie znajd±.
Z "Harrym Potterem" za pan brat jestem od prawie o¶miu lat - w tym czasie nigdy nie powiedzia³em i nie napisa³em na jego temat z³ego s³owa, acz jako fan-koneser tym razem zada³em sobie nie pytanie: co mi siê nie podoba³o lecz "czego mi zabrak³o". I o ile w pierwszych sze¶ciu ksi±¿kach niczego mi nie brakowa³o - zarówno w±tki g³ówne, akcja, jej zwroty czy w±tki poboczne by³y rewelacyjnie poprowadzone i niesione niczym rzeka wspania³± do czytania narracj±, o tyle w tomie
ostatnim - "Harry Potter i Insygnia ¦mierci" zabrak³o mi podkre¶lenia zakoñczenia. J.K.Rowling piêknie mówi³a w wywiadach o symbolice zakoñczenia, chêtnie dzieli³a siê informacjami "ponadepilogowymi", jednak¿e umieszczenie takich rewelacji w ksi±¿ce uwa¿am za zdecydowanie
lepsze rozwi±zanie, mimo, ¿e oficjalne zakoñczenie bardzo mi siê podoba. Krótkie. Zwiêz³e. Na temat. Bez rozgadywañ. Bez sentymentów. Koniec. I ju¿.
Geniusz tkwi w szczegó³ach, a szczegó³ów w powie¶ciach o "Harrym Potterze" nie brakuje - ¶wiat, choæ nieporównywalnie mniejszy i z mniej naznaczon± histori± ni¼li ¦ródziemie Tolkiena ma, przynajmniej moim zdaniem, znacznie wiêkszy klimat i wiêcej kolorów (w tej chwili okno w
przegl±darce z moj± recenzj± zamykaj± fani J.R.R.Tolkiena). Ów ¶wiat wykreowany przez pani± Rowling zdaje siê ¿yæ, a nie byæ jedynie t³em dla ¿ycia - to niezwyk³a magia pisarstwa Jo, która magi± s³ów i dobrze wykorzystanego potencja³u potrafi dotrzeæ do najg³êbszych zakamarków
wyobra¼ni czytelnika. To pobudza do my¶lenia, zreszt± jak ca³a seria: Harry wielokrotnie prze¿ywa dylematy i musi podejmowaæ decyzje - prawdziwe decyzje w nieprawdziwym (dla nas) ¶wiecie. To zbli¿a, buduje wiê¼ z odbiorc± i wywo³uje u niego refleksje. Ca³y cykl przygód
"Harry'ego Pottera" to najprawdziwsza magia " magia pozwalaj±ca nam, zwyk³ym zjadaczom chleba nie obdarzonym wiêkszymi mocami, zatrzymaæ siê, odsapn±æ i spojrzeæ na ¶wiat w zupe³nie innych barwach. Warto spojrzeæ g³êbiej ani¿eli patrz± inni, jak choæby Stephen King, autor powie¶ci
grozy, który w swoich przychylnych opiniach o "Harrym Potterze" praktycznie nigdy nie odpuszcza zami³owaniu J.K.Rowling do nadu¿ywania epitetów i dookre¶laniu przez ni± wszystkiego. Który czytelnik w trakcie lektury zwraca uwagê na przymiotniki? Grunt, ¿eby siê dobrze czyta³o, a
tre¶æ by³a wci±gaj±ca. A tre¶æ "Harry'ego Pottera' wci±ga niczym olbrzymi, niepokonany i potê¿ny wir wodny (magia epitetów).
Có¿ mogê powiedzieæ na zakoñczenie? Przegada³em. Pytanie zatem, czy to co napisa³em mo¿na okre¶liæ mianem recenzji? Oby nie, bo okre¶lenie czego¶ "recenzj±" b±d¼ "nie-recenzj±" to takie szufladkowanie, a ja nie chcê szufladkowaæ. Nie chcê szufladkowaæ, poniewa¿ "Harry Potter" nie
szufladkuje - jest dla wszystkich, którzy zechc± po niego siêgn±æ i przeczytaæ. Na mój gust, to lektura ponadczasowa i wrêcz kultowa. Nie oceniam pojedynczych tomów - bowiem za s³uszny uznajê slogan brytyjskiego wydawcy, Bloomsbury, który nie tyle reklamowa³ przed premier± "Insygnia ¦mierci" co ca³± seriê "Harry'ego Pottera": "Siedem ksi±¿ek, jedna historia". Wielokrotnie czyta³em ka¿d± czê¶æ serii, wiele razy powraca³em do mojej ukochanej septologii z rado¶ci± i
oceniaj±c j± powiem tylko tyle: "Wszystko by³o dobrze".
|