Strona główna
Wydawnictwo
Katalog wydawnictwa
Autorzy
Kontakt
Forum
Wydawnictwo Media Rodzina  
 
 
aktualności
katalog (sklep)
nowości
zapowiedzi
nowy cennik
fragmenty książek
audiobooki
o autorach
księgarnie partnerskie
15-lecie wydawnictwa
dla dziennikarzy
forum
e-mail







RSS Mediarodzina Wydawnictwo Media Rodzina

RSS Harry Potter Harry Potter

RSS Tylko dla dziewczyn Tylko dla dziewczyn
Co to jest RSS?
E-card

Barbara Guzik

        Harry siedział w pustym domu przy Grimmauld Place 12 razem z Ronem i Hermioną. Jego przyjaciele pogrążeni w rozmowie nawet nie zauważyli, że Potter odpłynął gdzieś daleko, zatonął we własnych myślach z dala od nich. A miał o czym myśleć… Unicestwili już pięć horkruksów. Zgodnie z przewidywaniami Dumbledora przyjaciele byli pewni, że wszystkich jest siedem, wliczając to skrawek duszy, który nadal tlił się w ciele Voldemorta. Czyli pozostał im już tylko do unicestwienia ukochany wąż Czarnego Pana, Nagini i sam czarnoksiężnik. Cała ich trójka wiedziała, że szykuje się bitwa, którą mieli albo wygrać, albo przegrać i przypłacić życiem. Potterowi przed oczami stanęło całe jego życie, życie, które było zaplanowane od początku, ale nie przez niego. Przepowiednia wypowiedziana przez profesor Trelawney odcisnęła na nim ogromne piętno. To przez nią zginęli jego rodzice i to przez nią siedział tu teraz z blizną w kształcie błyskawicy, naznaczony jako jedyny, który może pokonać Lorda Voldemorta. Słowa „Żaden nie może żyć, jeśli drugi przeżyje” powracały do niego jak echo. Ale kiedy tak rozmyślał, w głowie pojawił mu się obraz jego jedynego domu, to tam po raz pierwszy w życiu był szczęśliwy, tam poznał swoich przyjaciół i to tam poznawał ten drugi magiczny świat, o którym wcześniej nie miał pojęcia.

-         Chcę to zrobić w Hogwarcie – nagle zabrzmiał głos Harrego, który był zaskoczony, że wypowiedział swe myśli na głos. Ron i Hermiona wymienili zaskoczone spojrzenia.

-         Ale co Harry?- zapytali wstrząśnięci.

-         Jeżeli mam to zrobić, to znaczy zmierzyć się z Voldemortem, to chce to zrobić w Hogwarcie, jedynym miejscu, o którym mogę powiedzieć jak o swoim własnym domu.

-         Harry! Ale jak my się tam dostaniemy? Przecież w Hogsmead i szkole aż roi się od śmierciożerców, dorwą nas zanim się zorientujemy – jak zwykle rzeczowym tonem powiedziała Hermiona.

-         Jeśli uda nam się obmyślić plan jak dostać się do Hogwartu niezauważenie, to spróbujemy schwytać Snape’a i tych dwóch innych śmierciożerców, którzy są teraz w szkole w roli nauczycieli. A przybycie Riddlea będzie tylko kwestią czasu. Uważam również, że powinniśmy ewakuować innych uczniów, nie możemy ich narażać, ale z pewnością będziemy potrzebować pomocy. Myślę, że powinniśmy wtedy wezwać Zakon.

-         Tak to brzmi sensownie, tylko będziemy potrzebować mnóstwo czasu żeby wszystko obmyślić. I uważam, że jeżeli nauczyciele wyrażą taką chęć mogliby zostać z nami i walczyć. Voldemort na pewno przybędzie z chmarą śmierciożerców – powiedział Ron.

-         I jest przecież Gwardia Dumbleadora. Sami słyszeliście jak Nevill i reszta dzielnie stawiła czoło reżimowi Snapea. Jeżeli GD, chciało by zostać uważam, że im też powinniśmy dać szansę – dodała Hermiona.

-         Takkk... Ale musimy im uświadomić jakie to niebezpieczne, i że mogą tam zginąć – powiedział zamyślony Harry.

-         To nasi przyjaciele, jestem pewna, że nie będą chcieli nas zostawić, są dzielniejsi i dojrzalsi niż myślisz, Harry. Pamiętasz jak Ginny, Nevill i Luna polecieli z nami do Ministerstwa ratować Syriusza? Albo w zeszłym roku jak dzielnie wszyscy walczyliśmy przeciw śmierciożercom, których wpuścił do szkoły Malfoy? – zapytała Hermiona.

-         Masz rację, ale w dużej mierze przyczynił się do tego Felix Felicis, pamiętasz? Gdybym wam go wtedy nie zostawił... Właśnie! Felix Felicis! Hermiono, czy masz ze sobą jakieś książki o eliksirach? Jeśli udałoby nam się uwarzyć Felixa, to wtedy wy i GD bylibyście bezpieczni – powiedział zadowolony ze swojego pomysłu Harry.

-         Hm... Coś tu mam poczekajcie muszę zobaczyć – Hermiona pogrzebała trochę w swojej torbie i wyciągnęła bardzo starą oprawioną w skórę książkę. – Zabrałam ją z biblioteki, z działu ksiąg zakazanych, ale to nie była kradzież! Po tym wszystkim oddam ją z powrotem! – dodała szybko widząc ich zdziwione miny. – Po prostu pomyślałam, że może się przydać.

-         No już dobrze Hermiono – powiedzieli ze śmiechem chłopcy. – Poszukaj coś o tym eliksirze – dodał Harry.

Hermiona pogrążyła się w lekturze tomu. Wertowała po kolei wszystkie strony, po kilku minutach znalazła to czego szukała.

-         To bardzo złożony eliksir, na jego przyrządzenie będzie nam potrzebne dwa tygodnie , a jeśli zrobimy coś nie tak, skutki mogą być fatalne. A poza tym nie mamy wszystkich składników, a przecież jesteśmy poszukiwani nie możemy tak po prostu iść na Pokątną i kupić to czego nam potrzeba – powiedziała Hermiona ze spuszczoną głową.

-         Ale dałabyś radę to zrobić? – zapytał Ron, a kiedy dziewczyna kiwnęła głową, przemówił Harry.

-         Myślę, że możemy coś wykombinować z tymi składnikami. Może Stworek mógłby je dla nas gdzieś zdobyć, ostatnio nawet nas polubił i zaczął spełniać moje rozkazy, znaczy prośby – szybko dodał widząc minę Hermiony.

-         Może i masz rację, w każdym bądź razie musimy go o to zapytać – powiedziała dziewczyna.

-         Stworku? – powiedział Harry, a obok niego aportował się bardzo stary skrzat domowy.

-         Pan mnie wzywał, sir? – zapytał.

-         Tak, Stworu. Chciałem Cię zapytać czy mógłbyś coś dla nas zrobić – widząc, że skrzat nie wyraża na razie żadnego protestu kontynuował. – Czy mógłbyś zdobyć dla nas parę, eee, rzeczy, które są nam bardzo potrzebne? Hermiona dałaby Ci listę, a ty bardzo dyskretnie byś je dla nas kupił. Możemy Cię o to prosić? – zapytał Harry.

-         Stworek bardzo chętnie zrobi to o co jego Pan prosi, sir – powiedział skrzat kłaniając się nisko, a kiedy Hermiona dał mu listę potrzebnych rzeczy deportował się z trzaskiem.

Ponieważ przyjaciele nie chcieli tracić czasu, od razu zaczęli obmyślać plan jak dostać się do zamku. Harry wpadł na pomysł, aby wykorzystać jedno z tajnych przejść, które jest zaznaczone na mapie Huncwotów. Na wstępie z dyskusji odpadło to, które prowadzi do Wrzeszczącej Chaty, ponieważ wiedział o nim Snape. Za najlepsze wyjście uznali to z Miodowego Królestwa. Postanowili deportować się poza obrzeża Hogsmead i dojść pieszo pod peleryną niewidką do sklepu ze słodyczami, a stamtąd do szkoły. Dalsze rozważania zostawili na następny dzień i położyli się spać, podekscytowani, że w tak krótkim czasie zdołali wymyślić jak dostać się do Hogwartu. Tak więc została im tylko druga część planu, a mianowicie jak schwytać trzech śmierciożerców, którzy byli w szkole,  jak skontaktować się z członkami GD i ewakuować uczniów, którzy będą za młodzi lub nie będą chcieli wziąć udziału w wojnie o zniesienie tyranii Voldemorta. Kiedy się obudzili Stworka jeszcze nie było, zatem zjedli śniadanie i dla zabicia czasu zaczęli wspominać dawne czasy , jak uratowali przed Czarnym Panem kamień filozoficzny, jak Harry pokonał bazyliszka i zniszczył dziennik Toma Riddla, jak uratowali Syriusza przed pocałunkiem dementora i jak Czara Ognia wylosowała Harrego jako czwartego zawodnika Turnieju Trójmagicznego.         Przed południem wrócił skrzat ze wszystkimi składnikami potrzebnymi do uwarzenia eliksiru. Harry podziękował Stworkowi i w nagrodę pozwolił mu aby zabrał wszystko co będzie chciał z rzeczy, które należały do jego zmarłej pani. Skrzat kiedy to usłyszał miał łzy w oczach i zaraz pobiegł na piętro po stare kapcie pani Black i inne temu podobne przedmioty. Hermiona zabrała się to sporządzania eliksiru, jak mówiła wcześniej, był on bardzo trudny do przygotowania. Ron i Harry z lekko otwartymi ustami przypatrywali się jak ich przyjaciółka zręcznie zabiera się do pracy.

Wieczorem, zanim położyli się spać, długo rozmawiali.

-         Pomyślałem sobie... Tylko się ze mnie nie śmiejcie, tak mi to po prostu przyszło dzisiaj do głowy. Może byśmy skontaktowali się z członkami GD przez te galeony, które zrobiła dla nas Hermiona w piątej klasie? – zapytał Ron

-         Ronaldzie! To wspaniały pomysł! Moglibyśmy napisać Nevillowi żeby wszedł do tego przejścia za garbem jednookiej wiedźmy. Tylko musielibyśmy mu też napisać zaklęcie za pomocą, którego go otworzy. Tam wszystko byśmy mu wyjaśnili – powiedziała dziewczyna.

-         Teraz pozostaje nam tylko wymyślić co ze Snapem i ewakuacją uczniów. Myślę że z Severusem – powiedział z ironią Harry – i jego świtą musimy improwizować. Tego raczej nie da się zaplanować, a uczniów możemy wyprowadzić drogą, którą sami wejdziemy do zamku.

-         Masz rację Harry, a co do tego jak pozbyć się młodszych z zamku zgadzam się z tobą całkowicie. Wymyśliłeś najlepsze rozwiązanie – powiedziała Hermiona, a po chwili dodała – Ale jak dotąd nie pomyśleliśmy o jednym.... Nagini... Co z nią zrobimy? Jak się jej pozbędziemy?

-         A tego też nie możemy zaimprowizować? – zapytał z nadzieją w głosie Ron.

Przyjaciele roześmiali się tak, że aż sami się zdziwili, że w takich chwilach są jeszcze zdolni do ataków niekontrolowanego śmiechu. Tak więc w radosnych nastrojach położyli się spać.

Dni beztroskiego pobytu na Grimmauld Place 12 powoli dobiegały końca. Przyjaciele spędzali je na niekończących się dyskusjach, snuli plany i rozważali wiele możliwości, na wypadek gdyby coś z ich rozważań poszło nie tak. Felix Felicis był już prawie gotowy, a oni z dnia na dzień byli coraz bardziej podekscytowani. Postanowili, że Nevillowi wyślą wiadomość kiedy bezpiecznie dojdą do tunelu w Miodowym Królestwie, a według planu do Hogsmead mieli się deportować około godziny 11.

Z lekkim trzaskiem Harry, Ron i Hermiona aportowali się pod peleryną niewidką w niewielkim lesie niedaleko wioski. Na szczęście dookoła nie było ludzi, a jedynym dźwiękiem był szum drzew. Przyjaciele z wyrazem niepokoju na twarzach ruszyli przed siebie. Po paru minutach doszli do głównej ulicy miasteczka. Nie odzywali się do siebie, ponieważ nie chcieli zostać zauważeni, ale również dlatego że rozglądali się w każdym możliwym kierunku. Wszędzie roiło się od podejrzanych ludzi w czarnych pelerynach, najprawdopodobniej śmierciożerców. Przyspieszyli kroku, a już po chwili stanęli przed Miodowym Królestwem. Skorzystali z tego, że jakaś czarownica wchodziła do środka, więc wślizgnęli się za nią. Popatrzyli po sobie, a następnie Harry wskazał im na sklepową ladę, za którą były drzwi do piwniczki. Korzystając z nieuwagi sprzedawcy przeszli pod ladą, a następnie szybko uchylili drzwi i wślizgnęli się do środka. Potter poprowadził ich schodami w dół a następnie otworzył klapę w podłodze, która nie była widoczna dla tego kto o niej nie wiedział, ponieważ znajdowała się pod grubą warstwą kurzu. Po kolei weszli przez nią do ciemnego tunelu i odetchnęli z ulgą, pierwsza część planu została zrealizowana bez żadnych przeszkód.

Pozapalali różdżki, a ku ich zdziwieniu wpatrywało się w nich dwie pary oczu. Hermiona prawie krzyknęła, ale nie ze strachu, chciała krzyczeć ze szczęścia!

-         Nevill! Seamus! Co wy tu robicie? –zapytał uradowany Harry, serdecznie uścisnął ręce przyjaciołom i dopiero teraz kiedy przyjrzał im się uważniej zobaczył, że Longbottom ma duże rozcięcie nad łukiem brwiowym, a Finnigan podbite oko.

-         Wiedziałem, że przyjdziecie! – krzyknął uradowany Nevill.– Byłem pewien, że nie zostawicie nas na pastwę śmierciożerców.

-         Ale Nevill, co wy tu robicie? – powtórzyła zadane już wcześniej pytanie Hermiona.

-         Ukrawamy się w tym tunelu. Ginny dowiedziała się od nim od Freda i Georga. Co jakiś czas przychodzimy do Miodowego Królestwa po coś do jedzenia, mają piwnicę pełną zapasów, gdyby nie to umarlibyśmy z głodu – powiedział Seamus.

-         Ale dlaczego się ukrywacie? Ktoś jeszcze jest z wami? – zapytał Ron, który wreszcie otrząsnął się z szoku i odzyskał zdolność mówienia.

-         Takkk... Prawie całe GD. Nie mogliśmy już wytrzymać. Za każdym razem jak się sprzeciwialiśmy torturowali nas. Filch wreszcie dostał swoje upragnione pozwolenie... Nie wiecie nawet jaki był szczęśliwy jak powiesił mnie za kostki u nóg przy suficie...

-         Co? – Nevill nie dokończył, bo przerwał mu oburzony Harry.

-         Och... To akurat nic... Dean miał dużo gorzej. Macnair potraktował go zaklęciem Cruciatus, kiedy wykrzyczał mu prosto w twarz, że Sami-Wiecie-Kto już długo nie pociągnie, bo, ty, Harry go wykończysz.

-         Ale jak to? Przecież to nielegalne! – krzyknęła Hermiona.

-         Teraz już wszystko jest legalne. Snape i jego śmierciożercy nie mają żadnych skrupułów. A kiedy GD wszczęło bunt, zaczęli nas gnębić. Dlatego się tu ukryliśmy. Jesteśmy tu od tygodnia – powiedział Seamus, a po chwili zapytał – Ale co wy tu robicie?

Harry zaproponował, aby ruszyli tunelem w stronę Hogwartu, do reszty Gwardii Dumbleadora. Po drodze Nevill i Seamus opowiedzieli im o ich niewesołym życiu w szkole, o tym jak powtórzyli wyczyn Freda i Goerga sprzed dwóch lat i sprawili, że w całej szkole wybuchało pełno fajerwerków. Harry szybko opowiedział im o celu ich wizyty. O tym, że chcą schwytać Snepa, Macnaira i Yaxleya, którzy teraz uczyli w szkole, a następnie, o tym że on sam zamierza się zmierzyć z Voldemortem. Kiedy dotarli na górę ujrzeli około 20 osób, które z wielkim zaskoczeniem im się przypatrywało. Ale po początkowym szoku zaczęli rzucać im się na szyje i witać. Hermiona powtórzyła im to co wcześniej powiedzieli Seamusowi i Nevillowi, powiedziała im również, że najprawdopodobniej w Hogwrcie będzie dzisiaj miała miejsce bitwa. Wszyscy gorliwie kiwali głowami słuchając jej i wyrazili chęć do wzięcia udziału w walce.  

-         To strasznie niebezpieczne i wiedźcie, że możecie to przypłacić życiem – mówiła Hermiona, a kiedy nikt nic nie powiedział kontynuowała. – Mamy dla was Felix Felicis, powinno wystarczyć po trochę dla wszystkich, którzy się teraz tutaj znajdują. A plan jest następujący...

Hermiona zaczęła przydzielać zadania. Ona, Ginny i Ron mieli iść rozprawić się z Macnairem, Nevill, Seamus i Dean wzięli na siebie Yaxleya, a Harry miał się udać prosto do gabinetu dyrektora, Severusa Snapea. Mieli najpierw ich oszołomić, a później zabrać różdżki i związać. Katie Bell, Cho Chang i Luna miały zawiadomić wszystkich nauczycieli o tym, co miało się wydarzyć w Hogwarcie, a reszta miała się zająć ewakuacją uczniów przejściem za garbem jednookiej wiedźmy. Następnie Granger podała wszystkim eliksir szczęścia i sama trochę wypiła, ale kiedy wyciągnęła buteleczkę w stronę Pottera, ten odmówił.

-         Hermiona, nie obraź się, ale mnie tego dzisiaj nie potrzeba, wygram albo przegram z Voldemortem i nie chcę aby miał na to wpływ jakikolwiek eliksir – powiedział Harry, a po chwili dodał, że wszyscy po spełnieniu swoich zadań mają się udać do Wielkiej Sali i tam czekać na dalsze instrukcje.

Kiedy skończył mówić wszyscy byli już gotowi do rozpoczęcia misji. Sam Harry udał się prosto do gabinetu dyrektora. Co dziwne posąg wpuścił go bez podawania hasła.  Wbiegł po schodach, przystanął pod drzwiami nasłuchując, a kiedy do jego uszu nie doszły żadne dźwięki z wielką siłą je otworzył. Naprzeciw niego stał nikt inny, tylko morderca jego najdroższego nauczyciela. Snape trochę zdziwiony spojrzał na Harrego, który celował w niego różdżką, a kiedy przechwycił jego pełne nienawiści i groźne spojrzenie wyszeptał tylko:

-         Ty nic nie rozumiesz... – nie zdążył jednak dokończyć zdania, bo Potter go oszołomił, a następnie związał mrucząc po nosem jakieś zaklęcie. Już miał wychodzić, kiedy usłyszał tak dobrze znany mu głos Albusa Dumbleadra. Popatrzył w górę i spostrzegł, że mówi do niego portret.

-         Tak dobrze Cię widzieć Harry – powiedział uśmiechnięty dyrektor znad okularów połówek. – Żałuje jednak, że nie mogę być przy tobie w tak przełomowej chwili.

-         Panie profesorze? Zniszczyłem wszystkie horkruksy! Została tylko Nagini i sam Voldemort – powiedział Potter.

-         Jestem z ciebie dumny Harry – powiedział Dumbleador z dobrotliwym uśmiechem, a po chwili dodał jakby odczytując myśli swojego ulubionego ucznia – Nie bój się, dasz sobie radę, cokolwiek się stanie pomyśl o tym, że ty miałeś coś czego Voldemort nigdy nie miał i mieć nie będzie. Masz przyjaciół Harry, a twoja matka i ojciec oddali za ciebie życie.

-         Czy umieranie boli? – zapytał bez namysłu Harry, a kiedy Dumbleador pokręcił przecząco głową kontynuował – Ten Snape. Obrzydliwy zdrajca! Jak pan mógł mu zaufać! Tyle razy pana ostrzegałem

-         Nie oceniaj Severusa zbyt pochopnie Harry. Nadejdzie dzień kiedy być może on sam wszystko ci wyjaśni, a wtedy zrozumiesz. Myślę, ze powinieneś już iść . Pewnie wszyscy na ciebie czekają w Wielkiej Sali.

Harry już otwierał drzwi kiedy profesor odchrząknął. Kiedy Potter spojrzał na niego profesor wskazał na bardzo starą, podniszczoną tiarę leżącą na jednej z szafek. Harry rozpoznał w niej Tiarę Przydziału, wziął ja do ręki i wyciągnął z niej już po raz drugi miecz Godryka Gryffindora. Z uśmiechem na twarzy spojrzał na portret Dumbleadora i wyszeptał „Dziękuję”, a następnie wybiegł z gabinetu.

Po chwili był już w Wielkiej Sali, a kiedy wszedł do środka ujrzał wszystkich członków Zakonu Feniksa, GD, swoich dawnych nauczycieli i garstkę innych uczniów, którzy wpatrywali się w niego i czekali aż coś powie.

-         Obyło się bez problemów? – zwrócił się do przyjaciół, którzy mieli oszołomić dwóch pozostałych śmierciożerców.

-         Harry – powiedziała Hermiona – Macnair zanim go oszołomiliśmy zdążył dotknąć Mrocznego Znaku. Voldemort pewnie niedługo się tu zjawi – dodał ze zbolałą miną.

Nie zdążyła dokończyć, ponieważ Harry poczuł, straszliwy ból w okolicach swojej blizny, złapał się za głowę, wszyscy wpatrywali się z niego z lekkim zaciekawieniem i niepokojem. Potter jednak tego nie widział, w jego głowie ukazała się postać Voldemorta, która do niego przemówiła.

-         Masz pół godziny Harry Potterze. Tyle daje ci czasu, abyś się poddał, będę na ciebie czekał we Wrzeszczącej Chacie. Jeśli nie ja i moi śmierciożercy wtargniemy do zamku.

Harry otrząsnął się z lekkiego szoku, jaki wywołała u niego ta wizja, a następnie przemówił do wszystkich zebranych w Wielkiej Sali.

-         Mamy pół godziny, później Voldemort i śmierciożercy zaatakują szkołę, no chyba że się podda... – ale nie dokończył, ponieważ dookoła rozległy się wrzaski oburzenia.

-         Nie jesteśmy jakimiś tchórzami – Potter spojrzał w miejscem, z którego dochodził ten znajomy głos, a był to głos Freda Weasleya – Będziemy walczyć! – teraz Georg Weasley przekrzykiwał swojego brata bliźniaka. Harry nie miał pojęcia skąd oni się tutaj wzięli, ale mimo to ucieszył się, że ich widzi.

Kiedy rozglądał się po Wielkiej Sali zobaczył państwa Weasleów, ich snów, Charliego i Billa z żoną Fleur, Lee Jordana, Remusa Lupina, Tonks, Szalonookiego i wielu innych znajomych. Wszyscy gorączkowo rozmawiali między sobą podekscytowani zbliżającą się walką. Potter był dumny, że miał takich przyjaciół, mimo tego, że mogli stracić życie byli gotowi je poświęcić dla wyższego dobra. Po chwili podszedł do niego Ron, a to Harremu o czymś przypomniało.

-         Słuchaj, kiedy zjawi się tu Voldemort musisz zabić Nagini – powiedział Harry i wyciągnął w jego stronę rękę, w której trzymał miecz Godryka Gryffindora. Ron kiwnął tylko głową nic nie mówiąc i zabrał od przyjaciela historyczny przedmiot.

Pół godziny mijało w zaskakująco szybkim tępię. Do końca czasu zostało im jedynie pięć minut. „Wojna rozpoczęta” pomyślał Harry i kazał wszystkim zająć pozycje na „polu bitwy”. Dla niektórych oznaczało to, że mieli walczyć na błoniach, inni mieli rzucać zaklęcia z okien, a jeszcze inni z zamkowych wież.

Dokładnie w wyznaczonym czasie do zamku zaczęli wdzierać się śmierciożercy. Harry oszołomił jednego z nich. A kiedy rozglądnął się naokoło zobaczył, że cały zamek pogrążony jest w walce. Niedaleko niego Hermiona walczyła z Narcyzą Malfoy, a nieopodal Fred Weasley miotał zaklęciem w Greybacka. Pobiegł zobaczyć jak radzi sobie reszta w Wielkiej Sali, a tam ujrzał Nevilla walczącego z Bellatrix Lastrange, kobietą przez której tortury rodzice Longbottoma postradali zmysły. Harry chciał podbiec, aby mu pomóc, ale wtedy Nevill krzyknął:

-Nie, Harry! Muszę to zrobić sam! Pomszczę moich rodziców! – Potter zauważył, że nie był jedyną osobą, która przypatruje się Bellatrix i jej przeciwnikowi, walka w Wielkiej Sali na chwilę ucichła. Ciszę przerwał jednak szyderczy śmiech Lastrange.

Rzuciła ona w Nevilla jakimś zaklęciem, przez które Longbottoma wyrzuciło w powietrze, a następnie uderzył w ścianę z głośnym hukiem. Podniósł się jednak jak gdyby nigdy nic, kierowała nim chęć zemsty. Bellatrix już się nie roześmiała, Nevill podnosząc się rzucił w nią śmiertelnym zaklęciem. Śmierciożerczyni uniosła się do góry, a po chwili upadła na ziemię z rozkraczonymi rękami i nogami. Na sali zapanowała cisza, którą przerwał wściekły ryk Lorda Voldemorta, który właśnie stracił swego najwierniejszego sługę. U stóp Riddlea pełzał ogromny wąż, bardzo podobny do swego właściciela. Czarny Pan rzucił na Nevilla zaklęcie Cruciatus, chłopak krzyknął z bólu, a Harry chcąc przerwać tortury przyjaciela próbował rozbroić Voldemorta. Nie udało mu się, ale to wystarczyło aby przerwać zaklęcie. Lord zwrócił się w stronę Pottera:

-         Harry Potter – powiedział szyderczym głosem – chłopiec, który zaraz zginie – lodowaty śmiech rozniósł się po całej sali, na błoniach i w zamku nadal toczyła się walka, ale w Wielkiej Sali wszyscy przypatrywali się dwóm osobom stojącym naprzeciwko siebie. – Pokłoń się śmierci mój mały przyjacielu – dokończył swoją wypowiedź Voldemort, a po chwili zapytał – Jak to jest jeśli się wie, że zaraz się zginie?

-         Chyba powinieneś sam odpowiedzieć sobie na to pytanie, nikt nie jest nieśmiertelny Tom, nawet ty chociaż tak bardzo próbowałeś się temu przeciwstawić – powiedział Harry przez zaciśnięte zęby. Riddl stanął jak sparaliżowany, czyżby Potter dowiedział się o jego największej tajemnicy? O horkruksach? Nie to nie możliwe, sam próbował się przekonać. Chwilę jego dekoncentracji wykorzystał Ron. Wzniósł miecz Godryka Gryfindora nad głowę, zamachnął się i zatopił jego ostrze w oślizgłym ciele Nagini. Voldemort ryknął jeszcze głośniej niż w chwili kiedy zginęła Bellatrix, jego wąż był jedyną istotą, do której żywił jakiekolwiek cieplejsze uczucia. Teraz albo nigdy pomyślał Voldemort.

-         Avada kedavra! – krzyknął, a zielona smuga światła pomknęła w stronę Harrego.

Potter był pewny, że to koniec, ale zaklęcie go nie ugodziło. Mężczyzna w czarnej szacie i o długich, tłustych, czarnych włosach zasłonił Harrego przed złowrogim zaklęciem. Zdezorientowany Potter spojrzał w stronę Voldemorta, którego oczy były utkwione w miejscu gdzie leżało bezwładne ciało Severusa Snapea, o którym dotąd myślał jak o swoim wiernym słudze. Harry wykorzystał właśnie ten moment. Wypowiedział słowa śmiercionośnego zaklęcia. Voldemort zanim zginął spojrzał Harremu w oczy, a ten dostrzegł w nich nic innego tylko ogromny strach, ponieważ stało się to co Czarny Pan od zawsze próbował przezwyciężyć. Jego martwe ciało z łoskotem opadło na posadzkę Wielkiej Sali.

Minęło kilka minut, w czasie których wiadomość o upadku Lorda Voldemorta rozniosła się po zamku. Śmierciożercy poddali się, a pozostali przy życiu uczniowie, nauczyciele, GD i Zakon Feniksa znosili do Wielkiej Sali ciała martwych przyjaciół. Harry był jak w amoku. Rozmyślał o tym co się przed chwilą wydarzyło, ale nie o Czarnym Panu, tylko o jego słudze. O słudze, który oddał za niego życie, o Severusie Snapie. Harry wiedział, że do końca życia będzie się zastanawiał i zadawał sobie dwa pytania „Dlaczego uratował go przed śmiercią? I jak Sanpeowi udało się uwolnić z gabinetu i z lin, które oplatały jego ciało”. Tej zagadki nie rozwiąże do końca swoich dni.

Rozglądał się po sali i zobaczył jak wielu jego przyjaciół nie żyje. Niedaleko niego leżało bezwładne ciało Szalonookiego, a kilka metrów dalej leżał nie kto inny jak Remus Lupin. Harry na ten widok poczuł ukłucie w okolicy serca. Zginęła następna bliska mu osoba. „Ale to już ostatnia z nich” przyrzekł sobie w duchu. Właśnie wyswobodzili świat z tyranii Voldemorta, wszyscy byli wolni, a on Harry mógł zacząć nowe, spokojne życie. 

Barbara Guzik

basiunia_13


Mały Poradnik Życia:
Kiedy zabłądzisz, przyznawaj się do tego i pytaj o drogę.
 Jeśli chcesz otrzymywac informacje związane wydawnictwem Media Rodzina oraz z wymienionymi, interesującymi Cię tematami, zaznacz je i podaj swój email 
 
E-mail:
  
 
 Harry Potter 
 Tylko dla Dziewczyn 
 Redwall 
 Nowości Wydawnicze 
Baśnie chińskie - Żółty smok

To miasto nazywa się Rzym

Opowieści z Narnii - Lew, Czarownica i stara szafa

Opowieści z Narnii - Książę Kaspian

 
Harbor Point sp. z o. o. Wydawnictwo MEDIA RODZINA ul. Pasieka 24, 61-657 Poznań
tel. (61) 827 08 60, 827 08 50 faks (61) 827 08 66, 820 34 11 mediarodzina@mediarodzina.com.pl
Harry Potter, names, characters and related indicia are copyright and trademark Warner Bros., 2000
Opieka informatyczna net-expert